Masz prawo nie lubić wszystkich produktów uważanych za zdrowe + moje 4

Nielubiane zdrowe produkty - zielona pietruszka

Zapewne każdy z nas ma takie produkty żywieniowe, o których samo pomyślenie powoduje nieprzyjemne uczucie. Często jest to skutkiem wydarzeń z przeszłości, złych skojarzeń albo po prostu nie smakują nam i tyle. Nie ma co dalej roztrząsać. I mamy do tego prawo! Choćby był to produkt uważany za najzdrowszy na świecie! Mamy tak wielką różnorodność, że naprawdę nie musimy jeść wszystkiego co ma etykietkę „zdrowy”. 

Muszę przyznać, że liczba produktów, powszechnie uważanych za zdrowe, których nie lubię jest raczej niewielka. Nie mam problemów ze szpinakiem, brukselką, śledziami, porzeczkami, kaszami, płatkami owsianymi itd.. Oczywiście dużo zależy od sposobu przygotowania, bo i najpyszniejszy produkt można kiepsko przyrządzić. No chyba, że są to truskawki, to nie wiem jak je można popsuć ;) Więc jeśli nie lubisz pewnych produktów, to ich nie jedz i stosuj się do kilku zasad.

 

Nie narzucaj swojego zdania

Każdy z nas jest inny. To chyba najbardziej oczywiste i nieakceptowane stwierdzenie na świecie. Narzucanie swojej opinii, często w dość nieprzyjemny sposób, można zauważyć na każdym kroku i dotyczy to w dużej mierze sposobu odżywiania. Wiele osób na ten temat ma swoje zdanie i zaciekle go broni. Pamiętaj, że agresja rodzi agresję i jeśli chcesz kogoś przekonać to tylko używając argumentów. Ale jaki argument można podać w przypadku, gdy komuś smakuje brukselka, a innej osobie nie?

 

Jedz z głową

Ważne, aby nasze podejście do jedzenia było zdrowe. Dotyczy to zwłaszcza osób, które odrzucają całą gamę produktów. Wtedy tylko z odpowiednią wiedzą jesteśmy w stanie nie dopuścić do niedoborów pokarmowych. Nie chcesz jeść mięsa – to nie jedz, ale nie zapominaj, że w związku z tym możesz nie dostarczać wszystkich niezbędnych substancji. Nie zapomnę jak podczas pewnego szkolenia, prowadząca powiedziała, że najciężej pracuje jej się ze „śmieciowymi wegetarianami” czyli osobami, które po prostu rezygnują z mięsa i w ogóle nie są zainteresowani swoim zdrowiem. Dotyczy to także wielu innych produktów, dlatego koniecznie poświęć czas, żeby znaleźć zamienniki. I nie chodzi mi o sztuczne, bezmięsne kotlety z zabójczym składem.

 

Czasami warto również spróbować nielubianych produktów w innej wersji, a kto wie może wrócą do łask. Ja tak miałam w przypadku kaszy gryczanej. Już sam jej zapach powodował, że odechciewało mi się jeść. Pewnego dnia kupiłam kaszę gryczaną nieprażoną i był to strzał w dziesiątkę! Dobrze doprawiona i z odpowiednimi dodatkami jest przepyszna! Żeby jednak nie było tak kolorowo, napiszę Wam teraz o produktach, których nie lubię i unikam jak tylko mogę.

 

Moja czwórka

Zielona pietruszka

Jakbym miała wskazać zdrowy produkt, którego najbardziej nie lubię to byłaby to zielona pietruszka. Co prawda nr 2 również jest dla mnie straszny w smaku, ale przynajmniej nie natrafiam na niego w wielu przypadkach. Za to pietruszka… Najgorsze są duże imprezy jak wesele i standardowy rosół, który prawie zawsze jest z pietruszką… 

Doskonale wiem, że zielona pietruszka jest świetnym produktem. Zawiera spore ilości witaminy K, A, C oraz kwas foliowy, żelazo i potas. Dobrze działa na układ pokarmowy, odporność, usuwa nadmiar wody w organiźmie i ma wiele innych zalet. Więc polecam ją z całego serca. Ale ja te składniki dostarczę z innymi produktami ;)

 

Spirulina

To jedno z pierwszych superfoods, które spróbowałam, gdy ten temat zaczął bić rekordy popularności. Zakupiłam paczuszkę z zielonym proszkiem i nie mogłam się zdecydować czy bardziej powalający był dla mnie zapach czy smak ;) Po kilku nieudanych próbach zamaskowania spiruliny w potrawach poddałam się. Oddałam ją mamie, która również nasłuchała się o jej świetnych właściwościach. Opakowanie chyba leży u niej do dzisiaj ;)

Jej głównymi zaletami są: obniżanie ciśnienia krwi, oczyszczanie organizmu z toksyn, zmniejszenie ryzyka udaru mózgu oraz poprawa odporności. Spirulinę można kupić również w tabletkach.

 

Suszone śliwki

Ogólnie nie przepadam za suszonymi owocami. Wyjątkiem są daktyle, ale raczej jako dodatek do słodkości niż same. Jednak suszone śliwki wyjątkowo nie wpasowują się w moje kubki smakowe. Mogłabym tu jeszcze wspomnieć o rodzynkach w serniku. Psują mi całą radość z tego pysznego ciasta!

Co nam może dać jedzenie suszonych śliwek? Usprawnienie działania przewodu pokarmowego, zmniejszenie ryzyka chorób układu krążenia i osteoporozy. Są źródłem witaminy K oraz potasu, magnezu, manganu i witaminy B6. 

 

Kminek

Jest to przyprawa, której po prostu nie dodaję, więc często zapominam o jej istnieniu. Jednak czasami przypomina o sobie w chlebie lub potrawach ze strączkami. Wiem, że działa świetnie na układ pokarmowy i ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwpasożytnicze, ale… ;)

 

Jak widzicie nie ma tego wiele. Nawet próbowałam wymyślić jeszcze jakiś 5. produkt, żeby ładniej brzmiało, ale przecież nie będę wymyślać :) Nie zmienia to faktu, że tak jak każdy nie lubię, gdy ktoś chce mnie przekonać, że powinnam dany produkt jeść, bo jest smaczny. Z chęcią posłucham o korzyściach zdrowotnych, ale nie chcę żeby ktoś mi mówił co mam lubić. Pamietajcie jednak, że nie trzeba się obnosić z takimi upodobnieniami. Wiem, że ciężko się powstrzymać od komentarza „jak możesz to jeść”, „to jest obrzydliwe”, ale przecież tego samego nie lubimy słuchać od innych osób.

 

Jakie są Wasze najmniej lubiane zdrowe produkty? Dajce znać w komentarzu :)