Jakie są Twoje postanowienia noworoczne? Takie jak co roku?

Postanowienia jak je zrealizować? Liść jarmużu

Coraz więcej osób wyśmiewa idee postanowień noworocznych. Po co ustalać jakieś założenia skoro i tak prawie wszyscy rezygnują z nich po kilku tygodniach albo nawet nie zaczynają. Ciężko się z tym nie zgodzić, ale może lepiej zastanowić się dlaczego tak się dzieje. 

 

Zazwyczaj wygląda to tak

Na samym początku ustalamy co chcemy zmienić lub zrobić. Jest to najprzyjemniejszy moment planowania. Każdy już widzi siebie na egzotycznych wakacjach, wysportowanego, szczupłego, zamawiającego w języku miejscowych… sałatkę z jarmużu i smoothie, bo zdrowe jedzenie weszło w krew ;) Do tego awans w pracy, nowe auto i grzecznie bawiące się dzieci. Wiemy, że chcemy schudnąć, ćwiczyć, jeść zdrowo, nauczyć się języka i zarabiać dużo pieniędzy. Zazwyczaj na wyobrażaniu sobie tego typu miłego obrazka się kończy, ale za to mamy zestaw noworocznych postanowień gotowy na następny rok.

Spisanie postanowień, zapisanie się na zajęcia, kupienie karnetu na siłownię czy zaopatrzenie się w komosy, jagody goji i nasiona chia to już kolejny etap do którego dochodzą nieliczni. Niestety często na tym etapie pojawiają się problemy. Odpuszczamy ćwiczenia, bo po dwóch tygodniach efektów nadal nie widać, a karnet przecież wcale nie był taki drogi. Kilogramy też nie chcą spadać, a przecież pójście na hamburgera z braku czasu i zjedzenie wieczorem tabliczki czekolady na poprawę humoru to nic wielkiego. Z odkładaniem na wakacje też słabo, bo pieniądze gdzieś się nagle rozeszły. 

Wiem, że bardzo mocno generalizuję, ale sama wiele razy podchodziłam do postanowień noworocznych i zwykle szybko o nich zapominałam. Niestety, ale bez porządnego planu, skutecznego realizowania i niezniechęcania się, nie da się ich zrealizować.

 

Co i dlaczego chcesz zmienić

Jeśli masz swoją listę postanowień to koniecznie odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego chcę to zmienić/zrobić/osiągnąć. Po pierwsze będziesz mógł zmotywować się do działania w chwilach zwątpienia. Chcesz się zdrowo odżywiać, żeby w przyszłości Twoje wnuki poznały dziadka/babcię i zatańczyć na ich weselu? Chcesz odłożyć pieniądze, żeby przeżyć niezapomniane wakacje? Albo spłacić długi, żeby uniknąć stresu? A może zacząć ćwiczyć, bo pobiegnięcie na autobus czy zawiązanie buta nie jest tak proste jak kiedyś? Powody mogą być błahe i bardzo poważne, ale warto nie tylko wiedzieć co można zyskać realizując postanowienie, ale co się straci, jeśli się z nich zrezygnuje.  

 

Czy naprawdę TY chcesz coś zmienić

Pierwsze co przychodzi mi do głowy myśląc o noworocznych postanowieniach to to, że większość osób ma takie same. Jak to się dzieje, biorąc pod uwagę, że tak bardzo się między sobą różnimy? Wygląda to bardziej jak lista życzeń niż rzeczywistych planów. Naprawdę chcesz schudnąć czy wszyscy tak mówią, więc też sobie tak postanowisz? Sąsiad kupił nowy telewizor, ale czy Tobie też jest taki potrzebny? Jeśli zakładasz, że zrobisz coś co w rzeczywistości jest dla Ciebie obojętne, to po co w ogóle o tym myśleć i mówić. Nie kieruj się tym co mówią inni. Rób to na czym Tobie zależy. 

 

Niech Twój cel będzie S.M.A.R.T.

Jest to zasada planowania celów wywodząca się z zarządzania. Rozwijając akronim, każdy cel powinien być:

  • Sdokładny, precyzyjny (ang. specific) – ma być jednoznacznie określony, mamy dokładnie wiedzieć co chcemy zrobić – nie schudnąć, ale schudnąć 5 kilogramów ustalając tygodniowe, zdrowe jadłospisy i ćwicząc 3 razy w tygodniu albo korzystając z pomocy doradcy żywieniowego;
  • Mmierzalny (ang. measurable) – ma mieć możliwość określenia stopnia realizacji celu, tak żebyśmy wiedzieli czy idziemy w dobrym kierunku – np. powyższe 5 kilogramów, ważymy się raz na tydzień i jesteśmy w stanie określić zmiany;
  • Aosiągalny (ang. achievable) – ma być możliwy do zrealizowania – może Twoim celem jest schudnięcie 10 kilogramów, ale lepiej rozbić je na mniejsze cele i obserwować efekty i problemy z tym związane;
  • Ristotny (ang. relevant) – jego osiągnięcie ma być dla nas ważne – jeśli nie zależy Ci, żeby schudnąć, to nie będziesz miał motywacji, ale jeśli np. wiesz, że poprawi to Twój stan zdrowia, będzie to dla Ciebie pomocą w trudnych chwilach;
  • Tokreślony w czasie (ang. time-bound) – należy określić w jakim czasie chcemy go osiągnąć – np. schudnę 5 kilogramów w 2 miesiące.

Metodę S.M.A.R.T możemy wykorzystywać do planowania większości celów. Dzięki niej wiemy dokładnie to chcemy zrobić, jak, w jakim czasie i czy nie jest to pomysł z góry skazany na niepowodzenie. Tylko musimy być wobec siebie szczerzy i nie przesadzać z ambicjami. Schudnięcie 10 kilo w miesiąc to nie ambitny plan, tylko nieodpowiedzialny.

 

Odpowiedni moment

W poście Jak nie zmarnować początku Nowego Roku pisałam o tym, że do realizacji postanowień potrzebny jest nam czas. W końcu tak jak z marzeniami – same się nie spełniają, tylko my możemy je spełniać. Nowy Rok nie dla wszystkich będzie dobrym momentem na zmaganie się z postanowieniami. Może masz ciężką sytuację w rodzinie, ktoś bliski potrzebuje Twojej pomocy, musisz uczyć się do egzaminu, masz gorący okres w pracy (ale nie taki, co trwa cały rok). Nie warto w takim momencie wprowadzać natychmiastowe zmiany. To tak jakby zacząć odchudzać się przed Bożym Narodzeniem. Są sytuacje, które mogą nas zmotywować i takie, które z góry skazują nas na ciężką walkę lub niepowodzenie. Sam najlepiej wiesz czy właśnie teraz nie występują czynniki, które szybko zniechęcą Cię do pracy nad sobą. 

Z drugiej strony, jeśli wciąż czekasz na kolejny poniedziałek od którego zaczniesz coś zmieniać, to nigdy się nie doczekasz, więc zacznij działać od razu

 

Nie wszystko na raz

Co za dużo to niezdrowo. Listę 100 planów na Nowy Rok jesteś w stanie zrealizować, ale wprowadzić tyle postanowień to już nie masz szans. Mogłabym tu napisać, że powinieneś ograniczyć się do 2 czy 3 postanowień, ale może okazać się, że jedno będzie na tyle absorbujące, że już więcej nie dasz rady. Lepszym pomysłem będzie 1 na miesiąc niż 5 na raz. 

Problemem wielu postanowień na raz jest także to, że w większości przypadków będziemy realizować te które są łatwiejsze a nie ważniejsze dla nas. Łatwiej podlać kwiaty dwa razy w tygodniu niż ćwiczyć. 

 

Nie poddawaj się

To chyba najważniejszy podpunkt. Jeśli w ciągu tygodnia nie spełniłeś swojego postanowienia, zjadłeś batonika, nie nauczyłeś się 50 słówek, znowu przesiedziałeś mnóstwo godzin przed komputerem oglądając śmieszne koty zamiast ćwiczyć albo wydałeś pieniądze na bzdury zamiast odłożyć – NIE PODDAWAJ SIĘ! Niech nie będzie to pretekstem do poddania się. To że coś Ci się nie udało, nie znaczy, że nie możesz spróbować jeszcze raz. Bądźmy dla siebie wyrozumiali. To nie jest żadna gra, gdzie po jednej pomyłce jest koniec. 

 

Nie musisz mieć postanowień noworocznych, ale warto nad sobą pracować

Nowy Rok to dzień jak każdy inny, ale ma w sobie ten motywujący do działania czynnik, który warto wykorzystać. Jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się na żadne postanowienia, to każdy inny dzień będzie dobry. Warto ustalać sobie małe cele i do nich dążyć.

Pamietaj też, aby wspierać osoby z Twojego otoczenia, które podjęły się zmagań. Zamiast mówić o tym, że za miesiąc ktoś i tak wróci do jedzenia fast foodów – motywuj go. Może dzięki Tobie uda się tej osobie spełnić noworoczne postanowienie i za rok z dumą stwierdzi, że udało się. Czego sobie i Wam życzę :)

  • Moje postanowienia noworoczne co roku były niemal takie same, ale w zeszłym roku je olałam i zupełnie zmieniłam podejście. W tym roku kontynuuję tamto działanie. Nie postanowienia, a cele. I każdy cel ma dokładnie określone co i jak. I ważne, że jest S.M.A.R.T. :)